Connect with us

Zawód: architekt. Płeć: muzyk

zdjęcie z archiwum Karo Glazer

Ludzie

Zawód: architekt. Płeć: muzyk

Kiedyś ktoś powiedział, że „rozmawianie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”

Kiedyś ktoś powiedział, że „rozmawianie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”, ale spróbujmy. W końcu jestem strasznie wylewną gadułą. Uwielbiam rozmawiać, ale po drugiej stronie muszę widzieć partnera do rozmowy. Zwierzyła nam się Karolina Glazer, piosenkarka i producentka
muzyczna znana szerzej jako Karo.

ARCHITEKTURA

„Na papierze” jestem architektem, ale nie zajmowałam się tym na pełen etat, zawodowo. Jestem dzieckiem architekta, więc wiem, jak ta praca wygląda. Bywałam z Tatą na budowach, dla mnie architektura to sztuka, jestem estetką. Pociągał mnie zawsze etap kreowania, ale nie odnajdywałam się nigdy w kwestiach inżynierskich. Mam świadomość, że praca architekta to nie tylko radość tworzenia, bo od pomysłu trzeba przejść do żmudnego procesu wykonania projektu. Zawsze lubiłam też żyć w świetle reflektorów, a architekt jednak chowa się za swoimi pracami. Kiedy byłam na trzecim roku architektury zaczęłam studia na Akademii Muzycznej w Katowicach i dodatkowo współpracę z Krzyśkiem Ścierańskim i Benkiem Maselim. Byliśmy ciągle w trasie, a ja nie miałam czasu na cokolwiek, więc zdobycie dyplomu z architektury odłożyłam na później. Ostatecznie zrobiłam go dopiero po wydaniu pierwszej płyty. Chciałam po prostu zamknąć ten temat. Pamiętam, że byłam na trasie z Kapelą ze Wsi Warszawa i robiłam zdjęcia salom koncertowym, w których Występowaliśmy. Postanowiłam obronić się projektem przestrzeni – parku muzycznego, która będzie czymś w rodzaju muzycznego disneylandu. Tu znów widzę duży wpływ mojego Taty, który odniósł duży sukces, gdy w latach osiemdziesiątych pracował przy Parku La Villette w Paryżu. Jako dziecko bawiłam się tam razem z bratem. On został później biologiem molekularnym, ja na pracę dyplomową wybrałam temat parku muzycznego. Wiele wskazuje na to, że tę ideę uda się zrealizować.

Zawsze lubiłam też żyć w świetle reflektorów, a architekt jednak chowa się za swoimi pracami. Kiedy byłam na trzecim roku architektury zaczęłam studia na Akademii Muzycznej w Katowicach i dodatkowo współpracę z Krzyśkiem Ścierańskim i Benkiem Maselim. Byliśmy ciągle w trasie, a ja nie miałam czasu na cokolwiek, więc zdobycie dyplomu z architektury odłożyłam na później. Ostatecznie zrobiłam go dopiero po wydaniu pierwszej płyty. Chciałam po prostu zamknąć ten temat. Pamiętam, że byłam na trasie z Kapelą ze Wsi Warszawa i robiłam zdjęcia salom koncertowym, w których występowaliśmy. Postanowiłam obronić się projektem przestrzeni – parku muzycznego, która będzie czymś w rodzaju muzycznego disneylandu. Tu znów widzę duży wpływ mojego Taty, który odniósł duży sukces, gdy w latach osiemdziesiątych pracował przy Parku La Villette w Paryżu. Jako dziecko bawiłam się tam razem z bratem. On został później biologiem molekularnym, ja na pracę dyplomową wybrałam temat parku muzycznego. Wiele wskazuje na to, że tę ideę uda się zrealizować.

SZOMBIERKI

Niedawno wraz z przyjaciółmi, założyliśmy spółkę Rezonator, która kupiła Elektrociepłownię Szombierki, gdzie powstanie EC SCHOMBERG, a w nim generator muzyki. Chcemy, żeby powstał tam też pierwszy na świecie teatr 3D. Współpracujemy z firmą Platige Image i mamy nadzieję na wspólny sukces. Wiem, że są świetni w swoim fachu, bo pracuję również z wokalistami na West Endzie, przy musicalu „Thriller” Jacksona i przymierzamy się do zrobienia produkcji 3D, opartej o technologie Platige Image. Efekt ma być taki, że żywi aktorzy będą grać w scenografii w całości stworzonej w 3D. To jest właśnie teatr XXI wieku. To właśnie mnie nakręca- projekty i rzeczy przyszłościowe, wielkie.

KARO GLAZER

Jeżeli chodzi o SCHOMBERG to przejęliśmy coś, co jest na razie ruiną. Musimy to najpierw uporządkować. To na pewno zajmie trochę czasu i wymaga sporych nakładów finansowych. Mamy świadomość tego, że wzięliśmy na siebie wielką odpowiedzialność i wielki problem – konkretnie 18 hektarów, które trzeba zagospodarować. To również wielkie dziedzictwo kulturowe i trzeba przeprowadzić prace z poszanowaniem budynku, który jest objęty nadzorem konserwatorskim. Chcemy w związku z tym ogłosić międzynarodowy konkurs architektoniczny. Razem z przyjaciółmi przyjęliśmy taką zasadę, że albo zrobimy to na najwyższym poziomie, albo w ogóle. Nie chcemy zdradzać szczegółów tego, jak wszystko finalnie ma wyglądać. Zresztą przed nami jeszcze sporo „brudnej” roboty: i tej budowlanej i papierkowej.

MUZYKA

Nie czuję się w ogóle artystką jazzową. Po prostu kocham to co robię i z tego wynika różnorodność moich zajęć: śpiewam, produkuję, uczę, angażuję się w fajne projekty. Na początku mojej drogi nie pomyślałam o tym, że można być muzykiem z zawodu. Po prostu znalazłam swoją pasję i zaczęłam ją realizować. Nie jeździłam na konkursy młodych talentów, bo zupełnie mnie to nie kręciło. Do dziś zresztą nie lubię rywalizacji- po prostu gram. Jeżeli ćwiczę, to robię to dla siebie samej. Tworzenie muzyki to dla mnie po prostu frajda. Jeśli nie ma w tym pasji, to łatwo się wypalić, bo zdarzają się przecież trudne, gorzkie czy samotne momenty. Chcę być artystą totalnym – w końcu nie tylko słyszę muzykę, ale też ją widzę. Dlatego wchodzę w różne projekty: filmowe, teatralne, związane z miejscem.

KARO GLAZER

Na pewno potrzebna jest w tych działaniach smykałka do biznesu, bo za coś tę muzykę robimy. Produkcja naprawdę dobrej płyty to minimum dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Trzeba znaleźć kogoś, kto uwierzy w Ciebie, w to co robisz. Trzeba przekonać innych, że warto zainwestować, a asem w rękawie jest właśnie pasja. Uroda, młodość przecież się kończy. Nie mówię o szukaniu sponsorów, tylko właśnie inwestorów, którzy oczywiście chcą na tym zarobić, ale to jest normalne, zdrowe podejście. Nie można oddzielić pieniędzy i muzyki. Muzycy mają przecież rodziny, muszą je utrzymać. Ja żyje z muzyki, dlatego jestem też producentem, trenerem wokalnym, robię różne rzeczy, ale cały czas pracuję głosem, dźwiękiem.

Mam w sobie sporo męskiego pierwiastka. Jestem zdecydowana, potrafię postawić na swoim i wiem czego chcę. Mój przyjaciel mawia, że są: kobiety, mężczyźni i muzycy.

Ja po prostu jestem muzykiem. Żeby tworzyć muzykę trzeba budować zdrowe relacje, a te typowe damsko-męskie nie do końca sprawdzają się w świecie muzyków.

W końcu największą kochanką każdego z nas jest muzyka. Ona wymaga absolutnego oddania. Gdy gramy relacje międzyludzkie powinny zejść na drugi plan. Na tym, według mnie polega profesjonalizm.

Codziennie coś nagrywam. Dzisiaj wróciłam do domu o piątej nad ranem. Ostatnio w studiu pracowałam nad miksami do operowej płyty mojej przyjaciółki. Dwa dni temu, przez totalny przypadek, w studiu MAQ Records w Wojkowicach, spotkałam Andrzeja Nowaka (założyciela TSA), z jego drugim zespołem – Złe Psy. Powiedział „Karo! Musisz coś z nami nagrać!”, więc nagraliśmy razem dwie niesamowite piosenki: pełne miłości, erotyzmu i rock’n’rolla.

KARO GLAZER

Muzyka i generalnie życie to dzielenie się emocjami i energią. Trzeba dawać, a ja wiem, ze potrafię energetyzować ludzi, wyciągać z nich to co najlepsze. To oczywiście czasem mnie wypala, ale potrafię potem naładować akumulatory i działać dalej. Oczekiwania wobec kobiet najczęściej są takie: musi mieć partnera, stworzyć dom, mieć dzieci. Ja też miałam kiedyś takie myślenie, że do tego trzeba dążyć, żeby być szczęśliwym. Ale na szczęście doszłam do tego, że to nie ja, to nie są moje potrzeby. Bo ja jestem najszczęśliwsza, kiedy kreuję, zostawiam coś po sobie. Moje piosenki, płyty, które robię dla siebie i dla innych – to są moje dzieci. Jestem najszczęśliwsza, gdy jestem w studiu, na scenie, gdy śpiewam.


CZYTAJ DALEJ
REKLAMA

Prestiż magazyn katowicki kierowany jest do osób dojrzałych, ludzi aktywnych, poszukujących rozrywki i atrakcyjnych ofert. Dotarcie do nich zapewnia przemyślany dobór punktów dystrybucji.

Więcej w temacie Ludzie

DO GÓRY